Znowu minął dzień, pora już na sen,Ale gdy zamykam powiek drzwiWspomnienia trzepocą jak ćmy.
Tyle dni, tyle gwiazd,Połączyła nas muzyka, zamieszkała w nas,Nastroiła nasze serca, zatrzymała czas,Na zawsze połączyła nas.
Tyle było nut z roztańczonych strun,Tyle ścieżek, tyle twarzy, które znam.To wszystko przed sobą mam.
Tyle dni...
A gdyby tak oszukać ślepy los,
Który rozrzucił nas po świecie,
Zostawić szarość życia, ciepło gniazd,
Odnaleźć się, odnaleźć...
Znowu minął dzień, nie nadchodzi sen.
Miasto twarz kamienną wciska w kąt,
Jak najdalej odjechać chcę stąd.
Tyle dni...
Oto balada na dowidzenia
Pora już radosny kończyć śpiew,
Odejść stąd, przez szare życie nieść
Tę melodię ulotną jak wiatr,
W słowach tych zaklętych kilka prawd.
To jest nasza ballada na „do widzenia”,
Na lepszy los, pogodny sen, przychylność gwiazd.
Nim czas, złośliwy czas wszystko pozmienia
Żegnamy was, żegnamy was.
Jeszcze dźwięk ostatni w strunach drży,
Jeszcze ślad przygody w oczach masz.
Zanim dnia zamykane trzasną drzwi
Zaśpiewajmy, zagrajmy jeszcze raz.
To jest nasza ballada...
A oto piosenka dla wszystkich o imieniu LESZEK
Wciąż szukam ciepła, a drogą wiatr hula.Ktoś zgasił słońce, bliższa mi koszula.Z Szarości wyjdę promieni poszukamNa pięcioliniach i w starych bukachPrzysuń się bliżej do mojej gitaryW niej drzemią dawne historieprzysuń się tutaj bliżej...Przysuń się bliżej weź kilka nutekNa złość zmarzniętym dłoniomPrzysuń się tutaj bliżej...Powiedz o górach świat rozpiękniejePowiedz o ludziach obudź nadziejęPoszukaj w sobie mnie samegoPoszukaj we mnie kogoś bliskiego
Przysuń się bliżej...
Coś o kocie...na dzień kota...
Mungojerrie i Pumpernikiel zawsze jesteśmy skore do psot.Jeden kot – klaun. Drugi kot – komik. Życie z nami to pasmo trosk. Bo cieszy nas podła reputacja.Mieszkamy tuż w Alei Róż.I całkiem zgrabna to sytuacja.Ale nie staraj się złapać nas tu! Kiedy szyba znienacka robi „brzdęk”A po chwili inny już słychać dźwięk.Gdy dachówki na dachu nagle brakwtedy sufit przecieka „kap, kap, kap”!Gdy zegarem zarządza ślepy trafi brakuje ci ubrań w każdej z szaf.Gdy nagle pęka pereł sznur,na schodach tylko słychać „szur”.W całym domu słychać krzyk:„To na pewno ten kot!”Ale Mungojerrie? Czy Pumpernikiel?A kotom w to graj… i dalej do psot!Mungojerrie i Pumpernikielhasło do akcji chwytamy w lot.Mamy smykałkę do włamań, to fakt!Dwa koty łamią bankowy kod.Mieszkamy tuż, w Alei Róż--nieźle na dwoje bezrobotnych…Tu najgorliwszy prawa stróżMa nas za bardzo grzeczne koty.Rodzinka w niedzielę siada za stołemArgentyńskim, pieczonym posilić się wołem.I spieszy się utyć, że aż bierze strach.Nagle kucharz pobladły zjawia się w drzwiach, I oznajmia nie szczędząc słów pełnych smutkuŻe obiad najprędzej może być jutro.„Mięsiwo znów ukradł nam jakiś łotr!”W całym domu słychać krzyk:„To na pewno ten kot!”„To był Mungojerrie? Czy Pumpernikiel?”A kotom w to graj… i dalej do psot!Mungojerrie i PumpernikielUmiemy jak nikt iść ręka w rękę.Dla jednych jest to czysty fart,Inni zaś wolą nazywać to szczęściem. Idziemy jak burza przez cały dom.Kto gotów przysiąc, czy głowę da ktoś?"Czy to był Mungo? Czy raczej Nikiel?A może po prostu i ona, i on?!"Kiedy w sieni brzęk słychać szkłaA koty wypadają z niej dwa.Gdy w bibliotece coś robi „bink!”To tylko waza z dynastii Ming….Wszyscy łamią głowy: „Który to kot?” A to… Mungojerriei Pumpernikiel.I nikt nie dojdzie czy to ona, czy on!I nikt nie dojdzie czy to ona, czy on!